„Śniadanie w łóżku i inne rozkosze... kulinarne” Agnieszki Perepeczko
W 2004 roku w Melbourne Agnieszka Perepeczko napisała kolejną książkę „Śniadanie w łóżku.....i inne rozkosze kulinarne” - książkę bardzo osobista, ciepłą i pełną wspomnień, w której powraca pamięcią do rodzinnego domu, dzieciństwa spędzonego w Milanówku, a także do spotkań przy stole w gronie rodziny i przyjaciół.
To książka o marzeniach, czasem niespełnionych, o tęsknocie posiadania idealnego domu, otwartego dla gości, dla znajomych, dla sąsiadów, dla rodziny. Taki dom to marzenie każdego człowieka. Miejsce, do którego wszyscy chętnie przychodzą coś przekąsić, porozmawiać i posłuchać ulubionej muzyki... Będą tu przyjęcia, kameralne spotkania, ucztowanie w radosnej, intymnej, kulinarnej konsumpcji we dwoje.
Jedzenie to nie tylko pokarm dla ciała. Głównym przesłaniem książki jest wiara, że smaczne, ładnie podane potrawy, smakowane w przyjaznym towarzystwie to lekarstwo dla duszy. Autorka podaje rady jak każdego dnia, nawet wbrew okolicznościom, już od śniadania zachować dobre samopoczucie, jak na energię życiową działa degustacja w łóżku (np. rogalików z różą i szampana) czy jak dodać smaku oglądanym w telewizji rozgrywkom piłkarskim. Jest to poradnik, jak żyć szczęśliwie, spokojnie, wśród ludzi, których się kocha i którzy nas kochają.
Autorka dzieli się swoimi doświadczeniami z prowadzenia domu otwartego, zdradza związane z tym sekrety, wplatając w opowieść anegdoty i dowcipne wspomnienia z wrodzonym sobie poczuciem humoru i autoironią. Podaje też liczne przepisy, wywiedzione ze wspomnień, wszystkie osobiście sprawdzone. Są tu receptury zarówno na proste, szybkie i tanie dania, jak i wykwintne potrawy, idealne na przyjęcia.
Agnieszka Perepeczko o „Śniadaniu w łóżku”:
Gdy urodził się pomysł tej książki, przeczesałam prawie wszystkie księgarnie, na dwóch kontynentach. Przejrzałam setki książek kulinarnych, ale tej, której szukałam, nie było. Tę starałam się napisać. Chociaż przepisów kulinarnych jest tu dużo, nie uważam „Śniadania w łóżku” za typowa książkę kulinarną, bo pisząc kolejne rozdziały przenosiłam się w świat, wydawałoby się, już dawno zamknięty, zapomniany. Tymczasem ten świat nagle ożył! Ożył dom, w którym się wychowałam, moi najbliżsi i ukochane zwierzęta. Poczułam zapach zapomnianych potraw, a nawet smak zakazanych wiśni w spirytusie, po kryjomu wyjadanych z gąsiora. Czyż może być coś wspanialszego niż przeżyć najlepsze chwile życia po raz drugi?”
„Okładka tej książki miała być trochę inna, bo mieliśmy być na niej obydwoje. Marek wymyślił całą scenerię, scenografię, a także kostiumy: „Będę w szlafmycy i w długiej białej koszuli nocnej, z tacą piękną, rzeźbioną, a na niej... śniadanko dla żony, właśnie przebudzonej ze snu, ułożonej niedbale w antycznym pałacowym łożu...” - opowiadał z entuzjazmem o projekcie wspólnego zdjęcia. To niezrealizowane przedsięwzięcie na pewno zapamiętam z czułością, tak jak i te wszystkie nasze śniadania tylko we dwoje. One pozostaną już tylko w moich wspomnieniach.
Spotkanie umili poczęstunek ufundowany przez firmy: Blikle, Hardys oraz Cukierki Reklamowe Milanówek.