PRZYSZŁOŚĆ KOLEI MAZOWIECKICH – KOMENTARZ
Z dużą uwagą i zainteresowaniem przeczytałem informację prasową otrzymaną od Rzecznika Prasowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego o przyszłości Kolei Mazowieckich. Z uznaniem trzeba przyjąć fakt samego powstania Kolei Mazowieckich w 2005 r., ponieważ uważam, że rozbicie każdego monopolu i jego prywatyzacja jest rozwiązaniem słusznym.
Wszelkie inicjatywy związane z prywatyzacją wszystkiego, co państwowe, jest rozwiązaniem zasługującym na uznanie. Dotyczy to również PKP jako tworu zbyt dużego, z ogromnym majątkiem i wyjątkowo źle zarządzanym. Sądzę nawet, że jeśli cały tabor i infrastruktura PKP w skali całej Polski zostałyby przekazane, wydzierżawione lub sprzedane prywatnym inwestorom, a PKP funkcjonowałyby tylko z wynajmu, to byłoby to korzystne dla wszystkich, w tym również dla samego PKP.
W informacji prasowej Rzecznika Prasowego Urzędu Marszałkowskiego jest jednak kilka niejasności wymagających wyjaśnienia. Przede wszystkim to, jak wygląda sytuacja udziałów w spółce. Z tego, co mi wiadomo, w momencie jej założenia Samorząd Województwa Mazowieckiego posiadał 51% (49% PKP Koleje Regionalne), ale w 2008 r. przejął wszystkie udziały od PKP KR i stał się jedynym właścicielem Kolei Mazowieckich – KM. Powstaje więc pytanie, czy Samorząd Województwa Mazowieckiego zamierza wyzbyć się całej spółki, czy tylko jej części i kto ma być nabywcą - firma prywatna czy samorząd terytorialny? Drugie pytanie dotyczy samej konieczności sprzedaży, bo jak wynika z relacji rzecznika, spółka jest w doskonałej formie i posiada stabilną sytuację finansową. Dla każdej spółki w takiej sytuacji, banki stoją otworem i uzyskanie kredytów inwestycyjnych jest dość proste. Po co więc sprzedawać udziały firmy, która jest w dobrej kondycji? Czy chodzi o to, aby KM rzeczywiście przejął inwestor strategiczny, który dzięki inwestycjom rozbuduje tabor i zmodernizuje infrastrukturę, czy UM ma jednak pustą kasę i po prostu potrzebuje dużych pieniędzy na inne cele, a sprawa zarządzania spółką przez UM jest dla niego kulą u nogi? No i najważniejsze pytanie: czy sprzedaż udziałów ma jakiś związek ze skandaliczną sytuacją, jak miała miejsce kilka dni temu, kiedy nie wyjechało w trasę wiele składów pociągów spółki PKP Koleje Regionalne? A może podstawowym problemem są Polskie Koleje Państwowe, z którymi jakakolwiek współpraca jest zbyt trudna, a one - jako właściciel torów i infrastruktury - mogą decydować o „być albo nie być” każdej spółki kolejowej?
Niezależnie od tego uważam, że chęć pozbycia się części lub całości udziałów przez UM jest dobrym pomysłem, bo żaden urząd państwowy lub samorząd lokalny nie może być dobrym zarządzającym lub gospodarzem jakiejkolwiek spółki prawa handlowego. A więc prywatyzacja, prywatyzacja i jeszcze raz prywatyzacja. Tylko czy istnieje jakakolwiek szansa na prywatyzację całej PKP, bo osobiście nie wierzę, że znajdzie się jakiś poważny inwestor strategiczny, który będzie zainteresowany kupić udziały spółki Koleje Mazowieckie w sytuacji, kiedy ona będzie uzależniona od obecnego PKP?
M.B.