Biskupin w Chlebni?
Szwedzkie Góry. Miejsce bardzo ważne na mapie powiatu grodziskiego. Niszczeje sobie w absolutnym spokoju.
Pozbywamy się zabytków dziedzictwa narodowego. Odchodzą w niepamięć stare domy, fabryki, cmentarze. Czy nie warto zastanowić się nad tym by uratować jednak coś z naszej historii dla przyszłych pokoleń? Rozmawialiśmy już na ten temat na łamach OBIEKTYW.info nie raz. Teraz przyszła kolej na zastanowienie się co zrobić ze Szwedzkimi Górami.
Grodzisk Mazowiecki nie może się poszczycić znaczącymi zabytkami. Jeden taki wprawdzie jest, ale szkoda chyba zachodu by go pokazać światu. Wykopaliska prowadzone tu przez ekipy archeologów nie przyniosły takiej sensacji jak w Środzie Wlkp. Nie znaleziono garnców pełnych złotych monet, nie było tu wspaniałych znalezisk na miarę „światową”. Jakieś drobne okruchy z pierwszej osady, która najpewniej dała początek Grodziskowi Mazowieckiemu. Niewielki gródek czy kasztel otoczony fosą. Wiadomo tylko, że palił się kilka razy. Ale nikt nie wie dlaczego i przez kogo został spalony. Miejsce niewarte pamięci. Czy aby na pewno?
Zapytaliśmy o to Elżbietę Potyńską. Byłego pracownika muzeum w Grodzisku Maz., historyka, orędownika w walce o ratowanie zabytków.
— Pomysł na zagospodarowanie Szwedzkich Gór istnieje już od dawna. Można tam zrobić swoistą ścieżkę historyczną. Mamy zapewnienie od archeologów, że jak coś takiego by powstało w tym miejscu to oddadzą właściwie wszystko co tu wykopali, żeby urządzić jakiś skansen, albo coś w tym stylu. Burmistrz kiedyś powiedział, że pomoże. Na takiej deklaracji się niestety skończyło. Szkoda. Kiedy powstanie autostrada i zjazdy z niej, to właśnie Chlebnia bardzo by skorzystała na takiej atrakcji turystycznej. Można by tu zorganizować taką ścieżkę historyczną dla młodzieży. Od dzisiejszych czasów po głębokie średniowiecze, a kto wie, może jeszcze dalej? Nie wiele pieniędzy by było trzeba by coś takiego stworzyć. Może jakiś prywatny inwestor by wszedł w tą sprawę i otworzył tu jakąś karczmę z epoki? On by coś zainwestował, gmina by się dołożyła, Muzeum Archeologiczne już się zadeklarowało. Na co czekać? Aż pogoda i czas rozmyje nam te wykopaliska? — pyta Elżbieta Potyńska.
— Jestem tego samego zdania. Myślę, że łatwo jest decydentom podpisać papier umożliwiający rozbiórkę starej fabryki, na której miejscu ma powstać coś komercyjnego, co będzie zarabiało na siebie i na miasto, niż ratować zabytek, który kasy żadnej nie przyniesie. Szkoda. Wszak ktoś mądrzejszy od nas powiedział kiedyś, że kultura, historia i jej zasoby są świadectwem tego co dzieje się współcześnie. Czy koniecznie trzeba rozwalać stare by budować na nich nowe? Kto wie jakie to Nowe będzie? — pyta Marek Żurawiecki, architekt i członek Towarzystwa Opieki Nad Zabytkami w Grodzisku Maz.
— Uważam, że mógłby wejść tam prywatny inwestor i wybudować jakąś stylową karczmę z polskim jadłem. Niedrogą, ale swojską — mówi Jerzy Kopeć, radny gminy Grodziska Maz. — Jak przyjdzie tuż obok autostrada i obwodnica, będzie to bardzo atrakcyjne miejsce. Może obok karczmy powstałby jakiś skansen? To bardzo dobry pomysł — dodaje Kopeć.
— Mamy pilniejsze plany i wydatki. Drogi, kanalizacja, oświetlenie dróg, remonty szkół — powiedział nam Grzegorz Benedykciński, burmistrz Grodziska Maz. — Poza tym nie ma koncepcji na to, a prywatny inwestor raczej nie będzie zainteresowany by coś tam zrobić — dodał.
Pisaliśmy kilkakrotnie o kilku innych zabytkach, które odeszły lub odchodzą w niepamięć. Te obiekty, które mają jeszcze właścicieli, walczą o przetrwanie lub korzystną ich sprzedaż. Są jednak miasta, które wszelkimi siłami walczą o zachowanie starych murów, przerabiają je, modernizują, adaptują. Tak się dzieje w Łodzi, Żyrardowie i w wielu innych miastach. Dlaczego nie dzieje się tak w Grodzisku Mazowieckim?
Zofia Hempowicz
Fot.: Sławomir Fidelis