Anioł w Stawisku
Zjawiskowa Olena Leonenko znowu gościła w Stawisku. Widzowie zgodnie twierdzą, że jest aniołem z Ukrainy.
Była stypendystką Amerykańskiego Institute for Democracy in Eastern Europe i dwukrotną stypendystką Fundacji im. Stefana Batorego. 4 października 2005 r. została odznaczona w Polsce przez Ministra Kultury orderem „Gloria Artis - Zasłużona Kulturze”.
W jej repertuarze jest ponad 500 ludowych pieśni rosyjskich, ukraińskich i polskich. Nagrała do dziś dwie płyty: Miłość po rosyjsku i Noc z Wertyńskim. Obie w duecie z gitarzystą i aranżerem Markiem Walawenderem.
Zagrała w filmach i serialach w reżyserii, m.in. Władysława Pasikowskiego Glina, Agnieszki Holland Ekipa, Katarzyny Adamik Podwórko bezdomnych. Od 1990 r. na stałe mieszka i tworzy w Polsce. Skomponowała muzykę do ponad 20 przedstawień teatralnych i telewizyjnych. Współpracowała m.in. z Krystianem Lupą, Agnieszką Glińską, Krzysztofem Warlikowskim, Zbigniewem Zapasiewiczem i Maciejem Dejczerem. Od ponad czterech sezonów w warszawskim Teatrze Ateneum spotyka się z widzami, śpiewając pieśni Aleksandra Wertyńskiego w przedstawieniu Noc z Wertyńskim. W lutym 2008 r. zagrała spektakl po raz setny. Jej wielkim fanem był Gustaw Holoubek.
Zjawiskowa, o urzekającym głosie, delikatna, o pięknej duszy. Jej śpiew przyciąga na koncerty wielu fanów. Słuchacze zgodnie twierdzą, że jest Aniołem z Ukrainy.
W Stawisku wystąpiła już po raz trzeci. Ostatnio spotkałyśmy się w dniu, kiedy na Ukrainie zwycięstwo świętowała Pomarańczowa Rewolucja. Jej dzisiejszy koncert nosił nazwę Pomarańczowa ziemia.
-
Lubię tu wracać, lubię Stawisko. Tu zaczęła się moja kariera w Polsce.
- Polscy fani uwielbiają Twój głos, te piękne stare pieśni i dumki, uwielbiają Ciebie.
-
To bardzo miłe co mówisz, mam nadzieję, że to prawda.
- Nie widzisz tego?
-
Szczerze mówiąc... tak. Widzę w oczach słuchaczy, że te pieśni do nich docierają, że wzruszają. Mimo że czasem ktoś nie rozumie słów.
- Śpiewasz w oryginale, po ukraińsku.
- No tak, ale jak mam inaczej śpiewać stare dumki ukraińskie? Po angielsku? To nie tak. Stare pieśni, które śpiewały nasze prababki, mogą być wykonywane jedynie w oryginalnym wydaniu. A czy ja to robię dobrze? Słuchacze muszą ocenić sami.
- Słuchacze są zachwyceni. Dziś zabrakło miejsc w Stawisku. Wiele osób siedziało na podłodze. Widziałam ich zachwyt.
- Onieśmielasz mnie, ale to bardzo miłe. To największa nagroda dla mnie, gdy wiem, że to co chcę przekazać, trafia w serca słuchaczy. Dziękuję wszystkim!
- Nie można dostać Twoich płyt, nagrań. Jedynie można posłuchać Cię na Twojej stronie internetowej (www.olenaleonenko.com).
- Chyba muszę założyć wydawnictwo. Piszą do mnie, dzwonią ludzie, którzy szukają jakiejś mojej płyty. Ale jej nie ma.
Na koncercie była obecna Natalia Sawina, dyrektor Centrum Kultury i Informacji Ambasady Ukrainy w Rzeczypospolitej Polskiej.
- Olena jest swoistym ambasadorem Ukrainy...
- To prawda. Dzięki Niej świat słyszy coś pięknego o Ukrainie. To nasza kultura, historia, dziedzictwo. Jestem wdzięczna Olenie, że śpiewa te wspaniałe stare pieśni i to w oryginale.
- Kiedy ostatnio Olena występowała w Stawisku, to był dzień zwycięstwa
Pomarańczowej Rewolucji. Teraz Ukraina wygląda inaczej.
- Powiem tak. Każda demokracja przeżywa trudne chwile. Nie ma porodu bez bólu. Muszą się ścierać opcje, poglądy, partie. Tak musi być.
- Czy wierzy Pani w lepszą przyszłość dla Ukrainy?
- Oczywiście. Inaczej by mnie tu nie było. Pracuję w Polsce, uważnie przyglądam się ludziom. Mam wielu przyjaciół wśród Polaków. Jesteście wspaniali. Wiem, że i u nas demokracja się wreszcie ustabilizuje, wykluje i będzie kwitła.
Teresa Barańska


